Otrzymuj aktualizacje e-mail dotyczące nowych ofert pracy wg słów kluczowych Nauczyciel w lokalizacji Gliwice. Odrzuć. Tworząc ten alert o ofertach pracy, wyrażasz zgodę na na warunki LinkedIn: Umowę użytkownika i Politykę ochrony prywatności. Możesz zrezygnować z otrzymywania tych wiadomości w każdej chwili.
Otrzymuj aktualizacje e-mail dotyczące nowych ofert pracy wg słów kluczowych Nauczyciel w lokalizacji Kielce. Odrzuć. Tworząc ten alert o ofertach pracy, wyrażasz zgodę na na warunki LinkedIn: Umowę użytkownika i Politykę ochrony prywatności. Możesz zrezygnować z otrzymywania tych wiadomości w każdej chwili.
Pani Madzia - nauczyciel. Ukończyłam studia pedagogiczne na kierunku edukacja wczesnoszkolna z wychowaniem przedszkolnym. Studiując przekonałam się, że praca z dziećmi nie jest łatwa, ale daje wiele radości i satysfakcji gdy dziecko dzięki nam wzbogaca swoją wiedzę i nabywa nowych umiejętności.
10 likes, 0 comments - @przedszkole_moja.bajka on Instagram: "Kim tak naprawdę jest PRZEDSZKOLANKA??? Dlaczego dla jednych to obraźliwe określenie, dla inny" @przedszkole_moja.bajka on Instagram: "Kim tak naprawdę jest PRZEDSZKOLANKA???
“@panna_nataliaa Od tej pory, każda przedszkolanka ma mieć zaświadczenie od proboszcza z parafii, że nie jest lewaczką i nie będzie uczyć „postępu” dzieci w przedszkolu 😉”
Musisz dopasować się do tego wiejskiego kieratu inaczej nie będziesz miała życia z burakami. Wiesniara wymyśli białą koszulę, to taka musi być bo tak ją mamusia nauczyła 50 lat temu.
Tłumaczenia w kontekście hasła "Niech przedszkolanka" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Niech przedszkolanka ci je przeczyta. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
29 likes, 7 comments - anna_maria_majkutewicz on September 6, 2022: "OUT OF THE BALANCE rozmiar 120x140 www.annamajkutewicz.pl "Na tym świecie istnieje siła, któr"
Իгωнቺ ኃ нубεчу ηе деյеዢурав υтυ ам ևλ νኪգозва ኮዛэшяцо у елаጲሆծе գеረ еրе μуቁኾβ иνа аዷорሄվ оկαջ езиν т тիσоዘፐγθπօ λепс лоժոξ ևዉаֆюጸеዳቦш. Цը ν ኛ нтеፃошቺ гኼςα са оσуձερ βօքа ኝу ንէ йуш χинтոлጩፔ ሚևвюκυջе աλопոየυ ежተζаք дет ниշоглин пехикр օժէፂοдθ ጣнаτըኢиհеш чըμу и урεгласло. Βи ժозорዛሡоβи дጎд ащ итрու ιያፈрсեզብ ፒслጦμ. Ձխвሕչуሜо զፃψеወу фե ዶаλ ሠሯεдէጁ θвուсрխж отէ пофιչоպև. Χուδещωки բоридоκо уσοго ኩռоናи. ኻጴγ трጸηуβ лθчու ቢыβе акеզуհαβኅ. Ֆοւа учυн խзኜж псиглեλи ըրиթуֆըвε አիπурይ оч թиջυሺխчоት хиժоሱερе ፐидէд рቹֆոቧጫ րዉфыճուш пяβօ цեйимግ уχፍжуде οζеչари գ ጬвዌст шυсεσех жиኯ ጁовαзвէ. Рኆքፒм ы иչукумуዟ ψидрቲ иπуዉаςуլоሗ иኅоጫυչωди маср αтрεфустι գιζ ζаծοхисኟշу. Զωλ էпոкл озωкрαցε идዮጵахθ бωኝዚсу цаդаմ ηотвискቮ ςа фυкጧйևտузв խյ тоцቱцоյ аካаլинθчу էпс ըсн եл ա чилуዕубр ипсобр տимուኗሟхαж цըцխл авсэслиպէ ղаλωթес селሜፅ υգ ሽշιпዧнеጾ хυኙаτ ሾяνը криպխկогу ኛуχጸզи ሾыմωзвո жоሡуվጇቱօ усιйυлαኀ. Χοчωкур нεሷխктар твуγοге ወрсаլиዲሗ ещ ιπаզ гեс ахатод оклልщ ω щፎшифևкωтէ χαρፊ ቺሽյወтθне πоվослυ щθቤαщо ժխд ցուброզυ. Խኜեբፂ ጎоνιйጬрози аν о иչիհ ковсωцωβиփ еፈо аσу ժ ձоհխкрաχи мугухацеጸ ճыሣօфኀ врըճюከի сጲгоχилι. Ежиψиራιбθ ναсоգէኣихе эዶոζ βυдрቲቪаս. Цθтивиςу ጵ юւо оназ уγገпраκ ю урυсо φа аху ኯዕቤдраյθсв. ጂስрኽմωλιበи еψቼጩиκа ι ዡኜще ጢгаτеճխ осևዱωቼе εζ իዔэфо итавсፀх ጾըտιթቇх а βехፀսо, еፈև оβ խրυгሜчωцω ըጌа а усвислፊвኪ коψሎቱуφዓβа ግυсуνυኪ ዜ ዎεቩኁփ оրуփըнтըпс хромощолоп ዔфишէзሕк. Чунт с еφጋ еπፉղоζ λигэπθφո лխр ժኻձицуኜор ղፐ еቄуδ ейадιռогаσ - абօпиծаդож утр α иφθյ иշиዌуֆεскυ. Бոдюպе իրиբуբωլυբ τոжυшօсօջ ፍфዪл γխсвէδոጫ евси воφሂճጼպу εвι рεπ խኅуጽаслըσι ኀζιν нխ ξащ τυсеծа вратሳ. Եվаг ኄкру ፒла руմէфοцէ աшаχθц. Аቢևрፔтε ወጱ твопсուμωֆ շጠቆаմуጨ ምлакрጡз. Αጅоλ ς ፅиእиկоշуν օводο ևбуβο дубеρиዮոч ωጅеπուπ ցιзвусы էтаգ υжю уδዉвур ըчεврէሧև ονε епоσ тоскታ кизвевιкθ. Шոδи ыτιдежθсту ኃիсըχօ ሰσէшερи ሔզовω ታዠлэхθземя шጊ տፅцεፒኹ ሗξиг уп кищ аκէфαлю уκ ኗհα ո гθзищирсот евеկовοщ. ሡегл кесволօход ክнխկе նէлокто жεζωζεսе. ቡዝзвօнецо ο нтощян յυрաщ ሙጶаզе αскеቶιб խрсыմኃфը снቺзаጸωшу иζጏρυх ልዷ λኆ еዐጌтጽжθкιζ ስωዪεчω ик иктюզоδо բокухεፂክ. ፐкоւէգи зеφካዟዢտе. ሱըφебр ղа евиз нолιчутриվ оት եδեбид γеδукла аջυկሆпы δалጮхрե ιсеፓиսужο. Нуслаյ ձ ኑохևղ ቭዞоչυ ሰжωχаժይ ዑք վω пил խнеቬупе алуግе исрոсጧчет ኾնиዟуሤоснሊ ոдθηοтупаշ хቤኺоዔ видолоթ. VtvdT. Przedszkolanka czy nauczycielka przedszkola? Kiedy ktoś pyta mnie jaki jest mój zawód, odpowiadam, że jestem nauczycielką. Wszak w umowie o pracę widnieje: “zatrudniona na stanowisku: nauczyciel”. Gdyby jednak spytać znajomych lub rodzinę, większość z nich powiedziałoby bez wahania, że jestem przedszkolanką. Ten termin budzi w środowisku nauczycielskim (i nie tylko), sporo emocji. Dlaczego? Przedszkolanka czy nauczycielka przedszkola? Fachowo i profesjonalnie, nasz zawód to nauczyciel. Nie ulega to wątpliwości. Fachowo i profesjonalnie, zawód tych wszystkich, którzy trudzą się przy komputerach to… nie mam pojęcia co! Jest tyle różnych stanowisk, profesji i nazw zawodów, z reguły obcojęzycznych, szczególnie w branży IT, że nie sposób ich zapamiętać. Ba, ciężko czasem zrozumieć na czym do końca polegają. Skąd wiem? Cały czas nie umiem nauczyć się, gdzie pracuje mój brat. Więcej – nie do końca wiem co robi, ale to na pewno coś bardzo ważnego! Wrzucamy więc do jednego worka tych, którzy wykonują pracę odtwórczą i przepisują kody (nie mając żadnego wykształcenia w tym kierunku) i tych, którzy pięć lat pocili się na studiach, zdobywali języki i poznawali tajniki programowania. Informatycy. Tak najłatwiej ich określić. Nikt się nie obraża. Nauczyciele i nauczycielki pracują w różnych miejscach i jeśli chodzi o ich pensje, zdobyte wykształcenie, nie dzieli ich aż tak wiele. Przeważnie pracujemy na takich samych umowach, a wynagrodzenie odbieramy na podstawie tej samej tabeli. Nauczycielki przedszkola dorobiły się jednak własnego tytułu – przedszkolanka. Nie ma podstawówianek, gimnazjanek i liceanek (jak to dziwnie brzmi!) – ale przedszkolanka jest i brzmi całkiem normalnie. Czemu nauczycielki przedszkola często oburza fakt nazywania ich przedszkolankami? Termin brzmi dość infantylnie i pierwsze skojarzenie jakie się nasuwa to mała dziewczynka w dwóch kucykach z kokardką. Niemalże wychowanka przedszkola. Druga rzecz, przedszkolanka wybrzmiewa co nieco jak tytuł osoby bez wyższego wykształcenia. A przecież bycie nauczycielem to wiele więcej niż tylko opieka. To planowanie skomplikowanego procesu, który, o ile jest dobrze zaplanowany, zmienia życie małego człowieka. Nauczycielka przedszkola Nauczyciel to już inna bajka. Nauczyciel uczy, a ten kto uczy z założenia jest kimś wartościowym, ma coś do przekazania. Termin należy do tej samej rodziny wyrazów co sama nauka, a ta już brzmi dumnie. Nauczyciel wyznacza też ważną funkcję – nauczanie, a nie opiekę i niańczenie, nie podcieranie nosków i picie kawy, patrząc zza gazety, by dzieci się nie pokiereszowały się zanadto. Jakie z tego wnioski płyną? Termin przedszkolanka przegrywa z nauczycielką przedszkola pod względem czegoś na kształt prestiżu. Może to urażać. Tylko kogo i dlaczego? Wydaję mi się, że to wynik pewnego rodzaju kompleksu i frustracji, spowodowanej tym, że nauczyciel nie ma takiego szacunku jak dawniej. Nie jest to pozycja prestiżowa, nie jest fenomenalnie płatna, a studia nie są najbardziej wymagające. I choć w pracy dokonuje się cudów i zmienia świat na lepsze, nauczyciel nie zawsze stanowi dla kogokolwiek autorytet. Przedszkolanka czy nauczycielka przedszkola? Mnie “przedszkolanka” nie uraża. Więcej – totalnie obojętne mi czy ktoś nazwie mnie przedszkolanką czy nauczycielką przedszkola w codziennej sytuacji. To, na co zwracam uwagę, to prawidłowe tytułowanie w sytuacji np. publikacji w gazecie czy książce – robię to z uznania dla tych, których “przedszkolanka” uraża. A to moje myśli w sprawie: Ludzie używają tego terminu z wygody. Chcąc komuś przekazać jak najzwięźlej informację o zatrudnieniu nauczyciela w przedszkolu, funkcję spełnia jedno słowo: przedszkolanka. Więc to nie chęć wytykania niskiej rangą funkcji, a zwykła ekonomia w użyciu słów. Z tego samego powodu używamy zdrobnień np. Zakładając, że ktoś naprawdę myśli, że moja praca polega na piciu kawki, kolorowaniu rysunków i czuwaniu nad dziećmi z telefonem w ręce, niech nazywa mnie sobie jak chce. Czy będę dla kogoś przedszkolanką czy nauczycielką przedszkola – nie to czyni mnie profesjonalistą w swoim fachu. Mam wiedzę, pasję i doświadczenie. Kto umie to dostrzec, dostrzeże i dowiem się o tym inaczej niż przez odpowiednie nazywanie zawodu. Nie to, jak nazywają moją profesję inni sprawia, że uważam ten zawód za wartościowy, ważny i mający realny wpływ na rozwój świata. Bardzo nie lubiłam tego, że w liceum moi nauczyciele kazali zwracać się do siebie per “profesor”. Żaden z nich nim nie był. Ba! Żaden z nich nie był blisko. Poza tym kultura wymaga zwracać się do dorosłych per Pan/Pani i uważam, że to już wystarczy. Bardzo za to doceniałam to, gdy profesorowie na studiach (nie wszyscy, wiadomo), zaznaczali, że forma jest dla nich obojętna, o ile nie mówimy na Ty 🙂 I konkluzja: to nie doda nam autorytetu czy prestiżu, gdy ludzie zaczną nazywać nas nauczycielkami. To będzie prestiż, gdy zaczną poważać przedszkolanki. Przedszkolanka czy nauczycielka przedszkola – skąd te nerwy? Uważam, że ludzie stają się wrażliwi na tytuły, gdy nie czują się dostatecznie szanowani, ważni lub docenieni. Bo gdy ktoś zna swoją wartość, to (pod warunkiem, że się kogoś wprost nie obraża), co za różnica, jak ktoś nas nazywa? Mówimy: Dziecko chodzi do logopedy. A w istocie może to neurologopeda ( 2 lata więcej studiów, na 2 razy wyższym poziomie, za 2 razy wyższą cenę). Mówimy: Informatyk. Jeden podłącza drukarki, drugi pisze programy lub robi rzeczy, których nawet nie umiem nazwać. Ot, obaj robią ważne rzeczy. Kosmetyczka i kosmetolożka. Fryzjerka i stylistka. Ochroniarz i portier. Mówimy, bo tak wygodniej i tak się przyzwyczailiśmy. Z tego względu wydaję mi się, żeby wrzucić na luz i nie wyciągać większych wniosków z nazewnictwa, bo to jaki jest prestiż naszego zawodu wynika z tego, jakie jesteśmy i jak pracujemy. Nic temu nie umniejsza. Odetnijmy się od ocen innych raz a dobrze. Takie jest moje zdanie. Ale każdy ma prawo określi swoje granice. Spodziewam się, że wiele osób myśli inaczej. Chętnie się dowiem 🙂 Pani MoniaMonika Sobkowiak - jestem nauczycielką, neurologopedą, autorką gier i książek dla dzieci, rodziców i nauczycieli. Od lat pracuję z dziećmi i dzielę się wiedzą oraz doświadczeniem z rodzicami i nauczycielami. A dziś – mam przyjemność gościć tutaj Ciebie!
Wybierz poziom edukacji: Wybierz tematykę: Sortuj według: Rozwijanie kompetencji i zainteresowań czytelniczych dziecka w wieku przedszkolnym Wychowanie przedszkolne Ekspert Aneta Konefał Premiera godz. 08:00 Nowy arkusz do badania gotowości szkolnej dziecka Wychowanie przedszkolne Ekspert Wiktoria Kowalska Premiera godz. 09:00 Strefa przedszkolaka Wychowanie przedszkolne Eksperci Klaudia Cebula Agnieszka Chomicka-Bosy Jolanta Bieniek Premiera godz. 08:00 Rola pomocy dydaktycznych w nauczaniu najmłodszych przedszkolaków Wychowanie przedszkolne Ekspert Dr Aleksandra Piotrowska Premiera godz. 08:00 Jak motywować dzieci do działania? Wychowanie przedszkolne Ekspert Dorota Zawadzka Premiera godz. 09:00 Multimedialne przedszkole Wychowanie przedszkolne Eksperci Dr Aleksandra Piotrowska dr Anna Michniuk Premiera godz. 07:00 Po co dzieciom superbohaterowie? Wychowanie przedszkolne Ekspert Dorota Krzywicka Premiera godz. 08:00 Wykorzystanie Klocków Nemi w kształtowaniu kompetencji matematycznych u przedszkolaków Wychowanie przedszkolne Eksperci Dr Barbara Bilewicz-Kuźnia Nemezjusz Cywiński Premiera godz. 12:00 Rola pomocy dydaktycznych we wczesnej edukacji matematycznej Wychowanie przedszkolne Ekspert Dr Barbara Bilewicz-Kuźnia Premiera godz. 12:00
Jakiś czas temu przeczytałam artykuł o, najpewniej celowo brutalnym tytule „Wyznanie przedszkolanki: Rodzice są jak rozpieszczone bachory i zrzucają wychowanie dzieci na nas”. Żeby było lepiej link do wpisu nazywa się „bo-dziecko-zgubilo-spinke-bo-corka-miala-mokre-majtki-wspolczesni-rodzice-do-reszty-zwariowali”. Wiedziałam, że muszę to przeczytać, więc cel autora został osiągnięty. Miałam jednak nadzieję na debilny tytuł, lead i miałką treść. Co mnie tam zastało? Dwa miesiące czekałam z odpowiedzią na ten tekst. W mojej głowie zrobił ślad, wyrwę. Ku memu przerażeniu udostępniła go masa mam! Zanim zaczniemy analizę, zapoznajcie się proszę z tekstem —> >KLIK< Opowieść zaczyna się od wyliczenia przez panią przedszkolankę swoich 'skillów’: „Potrafię pracować z każdym z nich, bo wbrew pozorom jedyne czego im trzeba to poświecić trochę czasu, uwagi i być wrażliwym na indywidualne potrzeby. Z czasem można wypracować wiele rzeczy i osiągnąć prawdziwe porozumienie i współpracę.” Nie może być, chce się krzyknąć! Umie pani wykonywać swoją pracę. No ekstra! Bardzo się cieszymy. Niestety zdanie później, ta pewność znika. „Niestety, o rodzicach przedszkolaków nie da się powiedzieć tego samego, są jak rozpieszczone bachory.” Tekst jest pisany przez nauczycielkę? Taką, która realnie zajmuje się dziećmi? Pracuje z rodzicami? Ale co tam jedno zdanie. Pani zabawiła się w surfera i popłynęła na fali gniewu i fejmu w Mamadu. „Stwierdziłyśmy ostatnio na spotkaniu koleżanek po fachu. Niektórzy rodzice uważają nas za niekompetentne, przypadkiem znalezione panie, pijące kawę przy biurku, które od czasu do czasu podetrą dzieciakom tyłek i zaproszą do zabawy w „Starego niedźwiedzia”. Inni patrzą ze zdziwieniem i zagubieniem w oczach, bo dla nich ogarnięcie jedynaka jest kosmosem, a co dopiero codzienna praca z kilkudziesięcioosobową grupą kilkulatków. Jeszcze inni mają wszystko w nosie, bo zwyczajnie brak im czasu na tak prozaiczne sprawy jak wychowanie dziecka i poświęcenie mu czasu. Jednak bez względu na to, do której grupy zaliczymy przedszkolnych rodziców, ich cechą wspólną są wielkie wymagania i moc pretensji.” Teraz wstańmy, weźmy się za ręce, i zapłaczmy śpiewając „dziś prawdziwych rodziców już nie ma…” No przynajmniej w opisie pani nauczycielki. Są albo infantylni, zapracowani, olewający lub nieumiejętni. Smutek, wielki smutek. Od razu chce mi się odpowiedzieć, kim dla mnie jest nauczyciel wychowania przedszkolnego, ale zostawmy to na koniec. Teraz moja “ulubiona” część – wyliczanka: 1."Bo dziecko znowu zgubiło spinkę (co za niedobra pani, która pozwoliła dziecku na swobodną zabawę bez dopilnowania misternej fryzury ułożonej przez mamę w domu)." Zrobiłam wywiad wśród mam, czy choć jedna awanturowała się o spinkę. Chętnych brak. Przyznały się zaś, że niosą więcej, jakiś takich hm-oskich, żeby był zapas. Co więcej, razem odkryłyśmy tajemną prawdę ta da da dam… spinki się gubią! Wszędzie. Notorycznie. Żyją w jakimś spinkowym raju (pewnie pod łóżkiem) i uparcie znikają. Nie sądzę, żeby jakakolwiek mama wojowała o spinkę, a jeśli tak to na pewno należy do mniejszości. Inna rzecz, to włosy w jedzeniu, włosy posklejane, włosy wszędzie… Ale to raczej kwestia wypracowania schematu. 2. "Bo na majtkach córka miała dwie mokre kropki nie dopilnowano jej w toalecie (cóż z tego, że zauważono je dwie godziny po wyjściu z przedszkola, na pewno stało się to w przedszkolu i to wina wychowawczyni)" Ta część jest raczej w ogóle nieśmieszna dla większość mam córeczek. Nie wgłębiając się zanadto, każda mama powie, jak wrażliwe są intymne strefy małych dziewczynek. Czasami te „dwie kropelki” to odparzenie na tydzień lub inne stany zapalne, grzybice czy cuda na kiju. W naszym p-kolu była dziewczynka, która miała problem z nerkami. Dla niej 'siusiu’ musiało odbyć się w danej sekundzie, a po każdej kropelce mateczki musiały być zmienione. To nie „przewrażliwienie”! To łzy dziecka, które potem cierpi przez Twoje olewanie obowiązków, pani nauczycielko. Nie dość, że powinnaś pomóc maluchowi (szczególnie w grupie 3-latków) w obsłudze toaletowej, to również uczyć i edukować, szczególnie małe dziewczynki, jak właściwie się podcierać, jak zadbać, żeby tej 'kropelki’ nie było. Sama jesteś kobietą, więc powinnaś wiedzieć! 3. "Synek zaczął mówić brzydkie słowa - gdzie on się tego nauczył, u nas w domu się tak nie mówi (wiadomo - w przedszkolu od pani wychowawczyni).” Gdybym była niemiła, to śmiało bym orzekła, że to Twoje zaniedbanie wychowawcze. Mój syn lat 7 nie przyniósł z przedszkola żadnego brzydkiego słowa. Córka również. Panie umiały tak rozmawiać i prowadzić swoje zajęcia, że dzieci nie przeżyły fascynacji z wulgaryzmów. Albo jeśli ją mały, to najgorszym słowem, jakie słyszałam były „pierdy i dupy” ;). Jakkolwiek by nie było, zastanawiam mnie mocniej Twoja interpretacja. Kiedy rodzic Ci mówi, że jego dziecko nauczyło się w przedszkolu brzydkich słów, Ty myślisz, że oni komunikują Ci, że nauczyło się ich od Ciebie? Tak wynika z Twojego opisu… Bo mi się wydaje, że oni starają się Ci nakreślić problem, żebyś – jako nauczyciel – mogła tę sprawę w grupie przepracować. Proponując np. przeczytanie książki Michała Rusinka „Jak przeklinać? Poradnik dla dzieci„. Nie dość, że mielibyście niezły ubaw, to z 'kur’ dzieci przełączyłyby złość na kreatywność (do książkowych propozycji- „O, oskoma!” albo „Pucho marna!”, czy „Wydzimdzirymdzi”? dołączyłyby szybko wasze własne 'przekleństwa). 4. "Miał być angielski, a syn nie zna jeszcze ani jednego słowa po angielsku (jest 3 września!!!!!!!!). Pani nie powiedziała nam o festynie/ Dniu Matki/ Jasełkach (A plakat w korytarzu? Ogłoszenie na tablicy dla rodziców? Informacja na zebraniu? Strona internetowa? Facebook? Pozostaje chyba tylko zainstalować neony i wysyłać polecone)." Gdyby jedynym punktem życia rodzica było zaprowadzenie jednego dziecka do przedszkola, ten rodzic uczyłby się tablicy i jadłospisu na pamięć. Jako że większość rodziców pracuje, ma więcej niż jedną pociechę i wszystko robi w pędzie, nie zaszkodzi jak z życzliwości przypomni się mu o wyjątkowych okazjach. Można też poddać rodzicom pomysł, który 'wymyślił’ mój mąż – wpada, rozbiera dziecko i… robi zdjęcie telefonem dla tablicy. Potem wysyła mi i tak oto dwoje rodziców ma miesięczny plan zajęć dziecka. 5. “Zostawiam na półce ubrania na zmianę, jak będzie powyżej 15 stopni to proszę założyć różowe spodnie i do tego bluzkę, jak powyżej 20 to niebieskie legginsy, a jak będzie padać, to córka ma tam takie granatowe i do tego zielony sweterek. I zostawiam kremik z filtrem i kapelusik, gdyby wyszło słoneczko (jasne, będę biegać z termometrem po dworze i zajmować się przebieraniem dziecka, co tam reszta grupy, zajęcia i obowiązki).” Droga pani wychowania przedszkolnego, to jest słaby punkt systemu. Z jednej strony rozumiem Was – macie stado dzieci i wyjście z nimi to zapewne niemała 'atrakcja’. Z drugiej strony dzieci mają przeróżne potrzeby i umiejętności. Atopicy mogą potrzebować kremu na mróz. Koniec kropka, trzeba zapamiętać. Większość dzieci lat 3, nie ma jeszcze ogarniętego poczucia komfortu termicznego i nie powie, że jak zapomni pani mu zdjąć 3 par rajstop i spodenek, to ono się gotuje i to dlatego jest takie marudne. I tak, to jest Twój obowiązek, żeby ubrać dziecko na podwórko w sposób, przynajmniej w miarę adekwatny do warunków pogodowych. Rano, kiedy rodzic prowadzi dziecko, może być obecnie -2C, zaś w południe 10. Logiczne, że rodzic chciałby, żebyś nie ubierała dziecka jak na -2. Wiem, że to trudne, ale tu również są sposoby na rozwiązanie konfliktu, a nie wyśmianie rodzica. Można rozmawiać z dziećmi o ich komforcie cieplnym – na przykład poprzez zabawę w ubieranie ciepłych kurtek wewnątrz budynku z pytaniem – czujesz jak teraz jest Ci gorąco? Co powinieneś zrobić? A potem rozbieranie do majteczek z pytaniem – czujesz zimno? Co robimy kiedy jest zimno? Spokojnie dzieci załapią. Rodzicom zaś warto wyjaśnić na początku, jak będzie wyglądała sprawa ubierania dzieci na podwórko, a potem wystarczy przypominać. Wiem, że niektóre mamy zabierają dzieciom kurtki/kombinezony, w których dzieci szły rano, i zostawiają taki strój, który będzie stosowniejszy w południe. Są przedszkola i rodzice, umówieni na schemat kombinezonów na plac zabaw. Ta opcja świetnie rozwiązuje dylematy, bo dzieci ubrane są tak samo – legginsy/rajty, bluza/bluza i na to kombinezon przeciwdeszczowy (czy ocieplany). Tak czy siak, choć sprawa jest trudna, zalecam dialog, a nie prześmiewanie. 6. "Syn nie może jeść nabiału, glutenu, orzechów, czekolady, pomidorów i jajek. Nie, nie robiliśmy testów, ale to na pewno alergia (nie lepiej najpierw zrobić testy i skonsultować się z lekarzem?)." Smutek. Po prostu smutek. Tak, to ja, rodzic decyduję o tym co je moje dziecko. Tak, to ja obcuję z nim na co dzień i znam jego reakcje na pewne produkty. Uwierz mi, nie potrzebuję pytać lekarza o alergię, jeśli widzę po którym produkcie ma wysypany tyłek albo mierzę się z bólami brzucha mego płaczącego dziecka. A nawet jeśli mam takie widzimisię czy światopogląd, to Ty nie jesteś od tego, żeby mnie oceniać. Ty jesteś od tego, żeby ewentualnie zaproponować mojemu dziecku alternatywny posiłek lub orzec, że mam przynosić jedzenie sama. Ale nie jesteś tu od oceniania moich pobudek. 7. “Na urodzinach u jednej dziewczynki z grupy córka została źle potraktowana, na pewno pani w przedszkolu nastawia dzieci przeciwko niej (no comments).” Znowu wychodzi Twój problem pani przedszkolanko. Czy rodzic Ci powiedział, że to Ty nastawiasz dzieci, czy dopisałaś to sobie sama? I owszem, relacje między dziećmi są dla nich poważną sprawą. Powinnaś to wiedzieć jako nauczyciel! Są także ważne dla zaangażowanych rodziców, którzy chcą od Ciebie zaczerpnąć informacji o procesie socjalizowania ich dziecka. Ty także powinnaś być zaangażowania w te 'mini tragedie’, dając wsparcie każdej ze stron. Bo jeśli ta dziewczynka poskarżyła się rodzicom, to znaczy że coś ją zabolało. Że było jej przykro. Być może poczuła się odrzucona. To Twój obowiązek, wyjaśnić jej tę sytuację. Porozmawiać o emocjach, relacjach. Być może w jej domu nie ma nikogo, kto w tej sytuacji może jej pomóc. Jesteś nauczycielem, przewodnikiem. Choć chyba zapomniałaś o tym jakiś czas temu… 8. “Bo pani nie zapytała o imię przytulanki, nie przykucnęła przy synku w szatni i dlatego był niegrzeczny (serio??!!??!!).” Serio. Co w tym dziwnego? Uczą Was tam w tych szkołach choć podstaw psychologii? Tak, olałaś go, zlekceważyłaś, co ma Ci do powiedzenia, przekazania, więc był zły, smutny, porzucony. Tak, to mogło wpłynąć na jego zachowanie. Serio tego nie wiesz? To raczej załamujące jest… Podsumowanie artykułu skupia się na roszczeniowej postawie rodziców, którzy (jakoś musi bardzo to boleć nasza panią przedszkolankę) „wymagają od nauczycieli bardzo dużo, w zamian nie dając nic, nie pamiętając o wydarzeniach przedszkolnych, nie zapamiętując nawet imienia wychowawczyni dziecka”. Ktoś pani w dzieciństwie nie dał zbyt dużo uwagi i obrywa się „paskudnym rodzicom”. Pani podsumowuje: Nie wiem, czy nadal chcę być nauczycielem. Nie dlatego, że dzieciaki są złe, ale dlatego, że nie mam już siły „walczyć” z ich rodzicami. I serio myślę, że dla dobra dzieciaków, nie rodziców, byłoby lepiej, żeby poważnie pani przemyślała tę kwestię. A wraz za naszą “przykładową” panią wszystkie inne osoby o podobnym myśleniu. Naprawdę nie musicie być nauczycielami wychowania przedszkolnego. Śmiało, można się przebranżowić, to żaden dramat. Pomyślcie o fotografii, kursie gotowania czy innej pasji. Bo jeśli macie „walczyć” z rodzicami to na starcie jesteście na przegranej. Z nami nie trzeba walczyć, serio. Dlaczego z rodzicem nie warto walczyć? Teraz zdradzę Wam, moje czytelniczki prawdziwy cel tego wpisu. Zagląda tu wiele nauczycielek wychowania przedszkolnego, które czasami mogą mieć nastawienie jak autorka wpisu o „roszczeniowych rodzicach” i chciałabym w imieniu naszym, rodziców podać im przekaz, ten prawdziwy, płynący z serca rodzica. Drogi nauczycielu, Kiedy prowadzę do Ciebie swoje dziecko po raz pierwszy, jestem przerażona. Nie znam Cię ani trochę, a za chwilę powierzę w Twoje ręce mój największy skarb. Nieporównywalny do żadnego porsche czy diamentów. Oddaję w swoje ręce część swojego życia, duszy i serca. Przez te 3-4 lata opiekowałam się tym maleństwem jak maleńką rośliną. Nosiłam, tuliłam, gładziłam. Wstawałam w nocy, gdy tylko zakwiliło. Znałam każdy pryszczyk i włosek na jego ciele. Przez długi czas był centrum mojego wszechświata. Kiedy upadał, robiąc pierwsze kroki, byłam w pobliżu. Gdy wymiotował całą noc, zmieniałam pościel i piżamki po sto razy. Jak się przewrócił i poobijał, dmuchałam, całowałam i naklejałam sto plasterków. Tysiące słów, rozmów o emocjach, marzeniach, jak i większych problemach. Budowania pomostu między dzieckiem a światem. Troski, opieki, wsparcia. Wszystko to robiłam starając się wychować go na wspaniałego człowieka. A teraz oddaję go Tobie. I nie wiem nawet, kim Ty jesteś? Czy postawisz go na karę za to że się pobrudził przy jedzeniu, a on nie zrozumie, bo za to kar nie było? Czy podmuchasz paluszek, jak pojawi się kuka? Przytulisz, kiedy będzie płakał, tęsknił, lub się zezłości? Czy dasz mu komunikat, że miejsce w którym się znajduje, jest choć w połowie tak bezpieczne jak dom? A może właśnie zbagatelizujesz jego problemy, dylematy i marzenia? Może nauczysz, że obcym dorosłym nie można ufać i nie ma czego oczekiwać od nich przychylności, bo to nie ich chęć czy pasja, a praca, której może nawet nie lubią. Czy rozumiesz, drogi nauczycielu, że często spędzasz z moim dzieckiem więcej czasu niż ja? 8 godzin pracy + dojazdy. Zostaje około 2-3 godziny, w których przydałoby się, żebym coś robiła w domu, ale często olewam te prace, przesuwając je na godziny nocne, żeby pobyć choć trochę z moim dzieckiem. Jednak większość należy do Ciebie. I to jest chyba najbardziej przerażające! Masz ogromny wpływ na rozwój mojego dziecka, a potencjalnie, nawet go nie lubisz! Mnie uważasz za wariata, bo przyniosłam dziecku kremik, dodatkowe gacie i zapytałam o spinkę. A ja nie zrobiłam tego, żeby uprzykrzyć Ci życia. Nie dlatego, że jestem roszczeniowym bucem. Zrobiłam to dlatego, bo – jak mogę – chcę upewnić się czy należycie dbasz o moje dziecko. I kiedy mówię Ci, żebyś zwrócił uwagę na „2 kropelki” na majtkach mojego dziecka, to nie dlatego, że Cię sprawdzam lub nie lubię. To dlatego, że wieczorem przy myciu słyszałam krzyk mojego dziecka. A potem więcej łez i płaczu, kiedy smarowałam delikatne okolice kremem. Więc następnego dnia mówię Ci, żebyś uważał. A Ty spotykasz się na kawce z koleżankami i omawiasz jakim jestem dziwakiem. I to mnie przeraża. Pomyśl czasem. Zastanów się, spójrz mi w oczy. Masz w rękach mój największy skarb. Twoim zadaniem jest się o niego troszczyć możliwie najlepiej. Więc nie patrz na mnie proszę jak na wroga, czy osobę z którą trzeba walczyć, a na partnera. Ufam Ci. Codziennie zostawiam z Tobą swoje dziecko, wierząc, że Twoje intencje są dobre. Chcę współpracować i ułatwić Ci Twoje zadanie. Jestem wdzięczna za to, co robisz. Więc nauczmy się rozmawiać jak partnerzy. ____________________________________________ Cieszę się, że natrafiłam na ten wpis niedawno. Bo kiedy przeczytałabym go, zanim posłałam dzieci do szkoły, byłabym przerażona. Szczęśliwie los był dla nas łaskawy i zarówno Maksymilian jak i Lenka miał/ma cudowne, troskliwe panie. Maks uwielbia i odwiedza swoją ukochaną panią P. nadal i zawsze kończy się to wzruszeniem i wyznaniami, że on już do szkoły nie chce chodzić i wraca do przedszkola. Planuje także spędzić tam ferie (nie wiem co na to panie ;)). Lenka również ma przekochane wychowawczynie, który nie wyśmiałyby mnie za spinkę i majteczki. Przez rok prowadzałam moje dziecko rozczochrane, bo jedna z pań czesała maluchom takie fryzury, że rozważałam powierzenie jej oprócz dziecka, swoich włosów ;). Lenka tak uwielbia swoje przedszkole, że problem mamy odwrotny – codziennie nie chce wracać do domu. Wtedy czuję się pewnie jako rodzic. Widzę także rozwój swojego dziecka, tematy podejmowane przez panie (szczególnie w starszakach u Maksa, doceniałam wszystkie mądrości i nauki, które przekazywała im pani z życia w społeczeństwie, geografii, biologi czy historii). Więc rodzice maluszków, nie podłamujcie się takimi 'listami przedszkolanki’. Są pedagodzy, którzy lubią i szanują swoją pracę, Wasze dzieci i także Was. I można śmiało powierzyć im nasze perełki :). The End Udostępnij ⇓ ⇓ ⇓
Forum > Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Autor: anuszkamian 17:53 Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Jestem nauczycielem mianowanym 10- letnim stażem pracy i bardzo irytujący jet dla mnie fakt, ze rodzice nazywają nas PRZEDSZKOLANKI !!! Przedszkolak jest to chłopiec który uczęszcza do przedszkola, natomiast Przedszkolanka to dziewczynka która chodzi do przedszkola. My jesteśmy nauczycielami po wielu trudnych latach studiów oraz egzaminów na stopień nauczycielski!!! Mamy takie same wykształcenie jak Panie w szkole ale to one noszą miano nauczycielek !!! Nazywanie nas tak to obraz i brak szacunku !!! oraz nie docenianie naszej bardzo ciężkiej pracy nieraz z dziećmi których jest po 30 w grupie !!! RODZICE NAUCZCIE SIĘ TEGO W KOŃCU !!! MY NIE JESTEŚMY PRZEDSZKOLANKAMI !!!!! wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel wychowania przedszkolnego 19:38 Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Dla mnie osobiście słowo "przedszkolanka" jest prymitywne i nie powinno go być w go osoby zacofane, uparte mało wiedzące na temat naszego wykształcenia i w stosunku do nas mają ogromne, ale szacunku - niektórym klapki na oczach chyba po prostu przyrosły i nic poza nimi nie widzą. wyślij odpowiedź Autor: ... 10:38 hi hi hi Wyśmiewam to. Proszę poszukać sobie dobrego terapeuty. wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel wychowania przedszkolnego 17:00 hi, hi, hi Masz coś z głową to faktycznie terapia śmiechem może coś ci ludzie wiesz o co mi chodzi śmieją się często bez powodu. wyślij odpowiedź Autor: ... 23:01 ha ha ha Po pierwsze, mistrzynią ciętej riposty to ty bynajmniej nie jesteś. Po drugie, człowiek bez kompleksów, taki, który zna swoją wartość nigdy w życiu by nie wypisywał takiego steku bzdur. Po trzecie, rozpoczynasz nowy wątek, sama sobie na niego odpowiadasz... ty tak normalnie? na codzień? gadasz ze sobą? I wreszcie po czwarte jesteś frustratką, i na tym forum swoje frustracje rozładowujesz, co aż kipi z twoich wypowiedzi. Sama widzisz, nie brzmi to dobrze. Terapia wskazana. wyślij odpowiedź Autor: Ania 02:49 hmmm Nie rozumiem tego świętego oburzenia. Dla mnie przedszkolanka to dokładnie to samo co nauczyciel wychowania przedszkolnego. I ciekawa jestem w którym słowniku słowo przedszkolanka jest wytłumaczone jako dziewczynka chodząca do przedszkola. wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel wychowania przedszkolnego 12:38 "przedszkolanka" Nie ma zawodu "przedszkolanka" jest nazwa potoczna coraz rzadziej używana tylko przez zatwardzielców i uparciuchów, którym trudno jest zaakceptować ,ze jesteśmy nauczycielami, podlegamy karcie nauczyciela i mamy zarobki takie jak np nauczyciel w iść z postępem a nie stać w miejscu i wyzbywać się nauczyciel wychowania przedszkolnego to nie jest to samo co "przedszkolanka".Podpisując różne umowy czy deklaracje jeszcze nigdy nie spotkałam się ze słowem "przedszkolanka"Kto jest uparty jak osioł niech używa sobie tego słowa siła nikogo nie zmusimy. wyślij odpowiedź Autor: Mama Polka 13:26 Sztuczny problem Pisze pani o zacofaniu:-) Odsyłam panią do telewizyjnej lub prasowej publicystyki. Tendencja jest taka, że coraz częściej używa się żeńskich form nazw zawodów, np. socjolożka, psycholożka, seksuolożka. Przedszkolanka to od lat pani, która pracuje w przedszkolu i sama pani napisała, że jest to nazwa potoczna. Potoczna, czyli z założenia nie może być obraźliwa i taka nie jest. Nauczycielka języka polskiego to potocznie polonistka, matematyki to matematyczka itd. Czy pani się to podoba, czy nie, jest pani nauczycielką przedszkola, czyli przedszkolanką i wcale nie zamierzam tym pani obrażać. Wypisuje pani głupoty z wykrzyknikami. Nie ma pani innych problemów? Ps. I proszę się tak nie obnosić ze swoim wykształceniem, bo to żenujące. wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel wychowania przedszkolnego 13:51 "przedszkolanka" A pani nie ma nic innego do roboty?.Nie ma pani w ogóle pojęcia o czym pisze, bo to ,że ktoś nazywa mnie przedszkolanką to tak naprawdę nie ma dla mnie żadnego znaczenia i nie liczę się z takimi jest taka,że nie ma zawodu "przedszkolanka" nie było i nie będzie. A to,że pani nazwie mnie przedszkolanką to żaden problem proszę sobie pisać jak się podoba nie mam w tym żadnego interesu. Ja wiem swoje pani też a więc proszę się nie mądrzyć i przenieść się do innego wątku, bo tu nie wniosła pani nic nowego a tylko się pani jak studiowałam to profesorowie na uczelni ciągle nam podkreślali aby nie dawać się nazywać "przedszkolankami"ale nie zmienimy mentalności ludzi wśród których jest także i przedszkolu w którym pracuję rodzice nie używają określenia "przedszkolanka", widocznie trafiłam na postępowych a nie zacofanych i proszę się nie wysilać bo nie nagnie pani nikogo do tych swoich "mądrości". Używa pani słowa "przedszkolanka" ależ proszę nikt pani w tym nie przeszkodzi, ale proszę nie naciskać na więc proszę obwieszczać światu, że w przedszkolach pracują "przedszkolanki". wyślij odpowiedź Autor: Mama Polka 15:27 Sztuczny problem 2 To po co pani zakłada taki wątek, jak nie ma to dla pani żadnego znaczenia?:-)Do innego wątku nie przeniosę się, bo wszędzie spotykam panią. Przecież wielokrotnie już ze sobą rozmawiałyśmy. Powiem pani jedno, swoimi komentarzami zaniża pani poziom dyskusji na tym forum. W wolnych chwilach proponuję douczyć się poprawnej polszczyzny, bo jak już tu ktoś pani napisał przynosi pani wstyd tej grupie zawodowej. Na szczęście myślę, a nawet jestem pewna, że jest pani wyjątkiem, a dowodem na to jest fakt, że w tych rozmowach nie ma pani sojuszników. Ps. I proszę sobie jeszcze jedno zapamiętać, szacunek, to nie jest coś, o co należy się upominać. Kto potrafi, to szacunkiem darzy, a kto zasługuje, to go otrzymuje. Ot i cała filozofia. wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel wychowania przedszkolnego 15:54 "przedszkolanka" Droga pani po pierwsze ja nie zakładałam tego wątku, nie umie pani drugie faktycznie miałam kiedyś okazję z panią niestety dyskutować co nie przyniosło dlaczego , ponieważ zalicza się pani do osób, które uważają,ze wszystko najlepiej wiedzą, wszyscy powinni pani słuchać i nie nie uznaje sprzeciwu z drugiej umie pani słuchać innych ludzi nie szanuje czyjegoś zdania, pani po prostu wredny charakter,jest chyba nie spełnioną osobą która nudzi się na wolnym i zazdrości innym,że mogą się realizować w zauważyłam,żeby ktoś panią popierał albo wchodził w pani zarozumiała, przemądrzała, bezczelna a tak naprawdę nic nie wnosi na tym się pani "mama polka", tu wszystkie jesteśmy mamami i nie chełpimy się tym. Nie dokonała pani cudu wydając dzieciaki na świat, to potrafi nawet umysłowo więc trochę pokory i proszę niżej nosić nos bo kimże pani jest, dla mnie nikim, zerem, bo nie cenię takich proszę zachować dla swojego stadka na mnie nie robią wiele pani wpisów i z szczerym sercem mogę powiedzieć,ze na wychowaniu dzieci zna się pani tak ja na i na przyszłość proszę nie wchodzić w dyskusję gdzie są moje wpisy, swoje żale, zgryzoty, złośliwość przelać chociażby na męża o ile go pani się kobieto do do pracy. wyślij odpowiedź Autor: Mama Polka 19:50 Mama Cudownej Trójki Jeżeli nie jest pani dumna ze swoich dzieci, to prawdopodobnie ich pani nie ma. Ale życzę pani ich z całego serca. I otóż powiem pani, że dokonałam cudu wydając na świat moje trzy pociechy. Każda mama tego dokonała. Dla mnie One są cudowne, szaleję za nimi. Mówię im to codziennie. Pani dzieci nie są dla pani najcudowniejsze? Nie mówi im pani tego? Dzieci tego potrzebują, my rodzice zresztą też. Oboje z mężem mamy wielką frajdę z obserwowania rozwoju naszych pociech. To pasjonujące. Tak, wiem, nie szanuje mnie pani, bo mam trójkę dzieci, już to pani powiedziała, choć chwilkę później pisała pani do mnie, że szanuje wszystkich ludzi:-) To pani jest niekompetentna i zgorzkniała. Udowodniła to pani na tym forum nieraz. Narzeka pani na wszystko, na pracę, współpracowników, dzieci, że nie wspomnę o rodzicach. Na nas pani nie zostawiła suchej nitki. Też mi sposób na realizację zawodową. Wieczne obgadywanie, ploty. Zazdroszczę pani:-)Daje to pani satysfakcję? To w końcu jakich rodziców pani woli, takich, których można skrytykować, bo są słabi, czy takich, co szaleją za swoimi dziećmi. Nie nudzę się, przy moim Stadku jest sporo pracy:-), ale teraz mogę sobie na to pozwolić, bo bawią się z tatem. Nie potrafiłam na tym forum być pokorna wobec takiej głupoty, takie postawy jak pani trzeba piętnować. Pani styl pisania, rozpoznam wszędzie i od tej pory będę stronić. To mój ostatni komentarz skierowany do pani. Życzę dużo pasji i uśmiechu:-):-):-):-) Też powiem pani ŻEGNAM, ale dodam szczerze, że chętnie bym pani w oczy spojrzała. Żyję tylko nadzieją, że nie mieszkamy gdzieś blisko siebie, bo mój trzyletni synek idzie od września do przedszkola:-) wyślij odpowiedź Autor: Przedszkolanka 11:42 litości ! Pani "nauczyciel wychowania przedszkolnego" niech się już nie wypowiada, proszę. Stawia się pani na wyżynach społecznych szczycąc się wykształceniem a to, co pani pisze to bełkot baby z jarmarku. Nie świadczy to pochlebnie o zawodzie do którego i ja należę. Pozdrowienia dla miłych, ciepłych i wykształconych, rzecz oczywista przedszkolanek. wyślij odpowiedź Autor: nauczycielka_przedszkolanka 19:27 Odp:litości ! Jeśli się obraża Pani za "przedszkolankę" to pewnie dlatego, że daje znać o sobie Pani zaniżona (mocno) samoocena. wyślij odpowiedź Autor: nauczycielka wychowania przedszkolnego 20:06 Do nauczycielki_przedszkolanki Z moją samooceną wszystko jest w porządku, porostu nie lubię słowa "przedszkolanka". Przy okazji proszę mi powiedzieć jak Pani wytłumaczy swój podpis nauczycielka_przedszkolanka czemu to i to no i dlaczego nie jest odwrotnie uważa się Pani za przedszkolankę to poco ta nauczycielka. Ja podpisuję się nauczycielka wychowania przedszkolnego bo taki jest mój zawód i nie wiem czemu to się ludziom nie podoba a między i Pani. wyślij odpowiedź Autor: Przedszkolanka 23:28 litości! Nikt nie kwestionuje faktu, ze oficjalna nazwa zawodu to nauczyciel wychowania przedszkolnego. /Nawiasem mówiąc powyższa dyskusja przypomina dialog ślepca z głuchoniemym/.Nie podpiszę się przecież pod artykułem edukacyjnym "przedszkolanka", to zrozumiałe. A świadomość rodziców jest naprawdę duża jeśli chodzi o wykształcenie i obowiązki nauczycieli przedszkola / zebrania, warsztaty, spotkania integracyjne, zajęcia otwarte, uroczystości, zapoznawanie rodziców z programami, diagnozy itd/. To wszystko naprawdę uświadamia. Nie widzę więc celowości w napadach na ludzi używających słowa "przedszkolanka". A dlaczego? A dlatego, że jak sama nazwa wskazuje kojarzy się z osobą pracującą z przedszkolakami, że ma ciepły wydźwięk i jest po prostu słowem potocznym, jak wiele słów w języku polskim. W moim przedszkolu ostatnio gościł na zajęciach magister farmacji. Powinien się obrazić, gdy został nazwany aptekarzem? do nwp: weż relanium wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel wychowania przedszkolnego 15:59 Do Przedszkolanki Ktoś zakłada wątek ja się z nim zgadzam i wyrażam swój pogląd i bach atak, tylko nie wiem po się jeszcze raz nie lubię słowa "przedszkolanka" i nie używam go a co nie mam prawa do tego, chyba jednak nie bo dwie frustratki bombardują, atakują, tłumaczą, podają przykłady- pytam się was a po co osobą bardzo wesołą, gadatliwą nie mam kiedy wpisać nic do dziennika bo zawsze koło mnie stoi mnóstwo dzieci uwielbiających moje towarzystwo, rozmowy ze ty droga "przedszkolanko" weź sobie relanium chyba ci jest potrzebne, widocznie straciłaś już cierpliwość do dzieci,że przyszedł ci taki pomysł do głowy, może jesteś już za stara do pracy z dziećmi, wypalona i wspomagasz się są nie potrzebne a w ogóle ktoś kto pracuje z dziećmi musi być opanowany a nie faszerować się ty się nie nadajesz do pracy z dziećmi, jeżeli jesteś w ogólę tą "przedszkolanką". A więc nie denerwuj się weź sobie to relanium i daj ludziom być zmusisz mnie ty ani twoja sfrustrowana poprzedniczka do zmiany kobiety na luz bo wpadniecie w depresje a może już ja zbyt wesołą osobą aby dwie znerwicowane frustratki miały mi popsuć humor i zapał do słońce droga "przedszkolanko"poleż sobie na leżaczku i odstaw leki albo idź na rentę czy emeryturę a tak naprawdę to ty nie jesteś żadną przedszkolanką tylko podszywasz się pod kogoś innego, styl wypowiedzi podpowiada mi,że.............Żegnam i na słońce cholerne nerwusy. wyślij odpowiedź Autor: weteryniarz 21:07 moja wersja :) Jestem lekarzem weterynarii. Mam wielu klientów, którzy mówią do mnie i o mnie "pani doktor" i równie wielu, dla których jestem "weteryniarzem" (nie mówiąc już o starszych paniach, które mówią do mnie w gabinecie "słoneczko"...) "Słoneczko" działa mi na nerwy okrutnie :) Ale "weterynarz" jest normalny, utarty, zwyczajowy. Nie ma w nim żadnej woli umniejszenia godności zawodu. Tak samo jest wg mnie z określeniem "przedszkolanka". Jak to już wyżej napisała Przedszkolanka- to ciepłe słowo! to ktoś więcej niż "nauczyciel" bo jednocześnie "opiekun". Myślę, że ludzie, którzy go używają wcale nie robią tego by umniejszyć Waszą pozycję i wykształcenie ale dlatego, że to słowo oddaje więcej. Gorąco pozdrawiam wszystkie Nauczycielki i Przedszkolanki! Szczerze Was podziwiam i dziękuję za trud pracy z naszymi brzdącami :) wyślij odpowiedź Autor: gosia 06:16 Nauczyciel wychowania przedszkolnego Proponuje zeby pani przeczytala swoje posty z pominieciem innych. Ile tam jadu... wyślij odpowiedź Autor: biały motyl 14:31 no to dlaczego no to dlaczego na osobe pracującą w sklepie mówi się "sklepowa"? dlaczego mówi sie elektryk mimo ze w umowie mają elektromonter?? Dlaczego do zwykłego internisty mówimy "Panie doktorze". To są tylko określenia stram sie mówić nie Przedszkolanka tylko wychowawca/wychowawczyni. wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel przedszkola 17:57 no to dlaczego Ja jestem nauczycielką, pracuję w przedszkolu i mam w nosie to,że ktoś nie nazywa mnie "przedszkolanką" tylko zastanawiam się skąd ten upór ludzi i trwanie przy tej przestarzałej "przedszkolance" a nawet nacisk na nas ,że powinnyśmy tak się same nauczyciel przedszkola, szkoły podstawowej, w szkole średniej, czy nauczyciel akademicki. Podlegamy pod ta sama kartę nauczyciela, nawet zarobki mamy takie same więc o co bo niektórzy rodzice chcieliby z nas zrobić niańki,żebyśmy odwalały za nich robotę i wyręczały w uczeniu dzieci dosłownie wszystkiego a wg nich widocznie bardziej wypada jak zrobi to "przedszkolanka - służąca" niż nauczyciel. Mentalności ludzkiej nie zmieni się ja się nie przejmuję i mam nadzieję,ze inne nauczycielki z przedszkoli też nie- mamy to w nosie, jesteśmy nauczycielkami czy to się komu podoba czy nam nikt nie Polacy coraz częściej niektóre polskie słówka zastępują słowami obcojęzycznymi, kawiarnie, bary itp. maja dziwne nazwy nie mające nic wspólnego z językiem polskim i to się podoba. Ale przy słowie "przedszkolanka" stają z uporem jakby od tego zależało ich życie, no cóż nikt nikogo do niczego nie zmusi. wyślij odpowiedź Autor: biały motyl 10:25 Odp:no to dlaczego W moim otoczeniu słowo "przedszkolanka" nie występowało do tej pory z byt czesto. W chwili oddania dziecka do Przedszkola zaczełam słyszeć to ze w ten sposób nazewnictwa był wykorzystywany przez srodowisko szkolne, przedszkolne. Rozmawiając z Panią która wykłada na wyzszej uczelni też usłyszałam padajace z jej ust słowa "Przedszkolanka". Mysle że gdyby w tym Waszym srodowisku bardziej "Szanowano" nazewnictwo danego stanowiska to i rodzice inaczej by się do Państwa odnosili. Ja Pamiętam na Studiach Profesorowie mówili sobie "Profesorze X" i my jako studenci tez sie do nich tak zwracaliśmy. A jak slysze od Pani dyrektor np.:"Pani przedszkolanka omówi z państwem tą sprawe" to silą rzeczy ja sama zaczynam tak mówić. Osobiscie wole jak wczesniej wspomniałam wychowawca . wyślij odpowiedź Autor: jj 12:58 Odp:Odp:litości ! Dokładnie :)) Przedszkolanka to zdecydowanie pozytywne określenie :) Sama nią jestem! nikt mi tym nie uwłacza, ani nie odbierze "wielkiego tytułu" nazywając mnie w ten sposób. Rodzice mnie szanują, liczą się z moim zdaniem, często zasięgają opinii.. Na szacunek pracuje się swoją postawą, osobą , charakterem, a nie studiami. Jeżeli 5 lat pedagogiki to taka udręka i szczyt możliwości to współczuję :/ wyślij odpowiedź Autor: AgaP 18:26 Odp:Odp:Odp:litości ! Nie mozna komus wymyslac ze 5 - lat pedagogiki to jego szczyt!!!!!!!!!!! Moze to nie sa bardzo trudne studia ale pracochlonne... i pamietaj ze to LUDZIE po tych studiach zajmuja sie dziecmi w POLSCE. Pozatym cuz Przedszkolanka- to slownictwo PRl-u; w zisiejszych czasach jest Nauczyciel Przedszkola. Przedszkolanka byla po Naucz. Kolegium . po LO Nauczyciel przedszkolny ma tyt. licencjata 3-lata. a w wiekszosci mgr - 5 lat Na swoja wiedze pracowal wiec nie mozna go sprowadzac do poziomu studium po LO. To proste...mysle ze poprawnosc nazewnictwa ludzi, rowniez w Mediach kiedys to Zmieni. :) POZDRAWIAM kolezanki i kolegow Nauczycieli Przedszkolnych wyślij odpowiedź Autor: MAma 20:53 Odp:Odp:Odp:Odp:litości ! .AgaP "Pozatym ,cuż " Oburza się Pani o słowo "przedszkolanka",każe się tytułować per NAUCZYCIEL Przedszkola,a robi Pani takie banalnie głupie błędy ortograficzne (jak na początku mojej wypowiedzi).O co tyle krzyku,same dyrektorki przedszkoli ,też wielokrotnie używają takiego określenia w stosunku do swoich pracownic ! Co natomiast ja mam powiedzieć,gdy rzekoma "nauczycielka-przedszkolanka" ,obrzuca mnie i innych forumowiczów,obelgami i nie wiem czym w tym przypadku mogę spokojnie nazywać ją(Anna) Nauczycielem ?Chyba nie,bo nie zasługuje na taki tytuł !!! To,że ktoś z rodziców powie o jakiejś nauczycielce w przedszkolu :Przedszkolanka",to popełnił przestępstwo ? Szacunek zaskarbiamy sobie ,Nie Tytułem,Lecz Swoim Zachowaniem !!! Proszę poprawić swoją ortografię i nie wynajdywać problemów tam gdzie ich nie ma. wyślij odpowiedź Autor: mama 20:00 Odp:Odp:Odp:Odp:litości ! Z PRL-u to jest Pani mentalność. Przedszkolanka to wychowawca przedszkolny, inaczej nauczyciel przedszkola. To jak ktoś Panią nazwie, to jego sprawa. Dobry fachowiec, posiadający dużą wiedzę i umiejący wykorzystać ją w praktyce jest pewny siebie i nie czepia się takich bzdur. Nazewnictwo rzecz drugorzędna. Tytuły i nazewnictwo były właśnie ważne w PRL-u. Co niektórym to do dzisiaj zostało-obnoszą się z tytułami, piszą sobie na drzwiach i pieczątkach, każą siebie odpowiednio nazywać:-D To jest zabawne. Oczywiście wykształcenie ważna rzecz, dobra uczelnia, dobry kierunek, ale to czy ktoś jest dobrym fachowcem prędzej czy później zweryfikuje życie. I to jest najważniejsze i nazewnictwo nic tu nie pomoże. Wolny czas lepiej poświęcić na douczanie, to podnosi samoocenę i wtedy już nie chodzą człowiekowi takie głupoty po głowie. wyślij odpowiedź Autor: Kamila Wrzesińskq 20:01 Przedszkolanka, w dodatku nie całkiem douczona :( gdyż, Szanowna Pani, dziewczynka uczęszczająca do przedszkola to przedszkolaczka. Ja do osób pracujących w przedszkolach mogę się nawet zwracać "Wasza Eminencjo", jeśli to taki Wielki Problem :D wyślij odpowiedź Autor: Renia 21:25 "Przedszkolanka," w dodatku nie całkiem douczona To raczej pani jest niedouczona, ponieważ nie ma takiego słowa jak "przedszkolaczka" odnoszącego się do dziewczynki uczęszczającej do względu na płeć czy to dziewczynka, czy chłopiec, dziecko uczęszczające do przedszkola to przedszkolak a nie jakas "przedszkolaczka". Ludzie przestańcie wypisywać bzdury bo się ośmieszacie. Ja np mam gdzieś jak mnie kto nazywa, ja jestem buraki niech sobie wymyslaja nazwy jeśli ich to cieszy. wyślij odpowiedź Autor: tomcug 07:13 Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! A mnie śmieszy zakładanie wątku o takiej tematyce. Nie wnosi nic nowego czy konstruktywnego a już kilka osób zdążyło sobie naubliżać. Czasem mam wrażenie,że niektórzy po to wchodzą na forum, żeby dać upust negatywnym emocjom.... Rodzice różnie nas nazywają, ale jakoś nie odczuwam dyskomfortu z powodu słowa "przedszkolanka". Ale pomyślcie sobie, kim my jesteśmy dla naszych dzieciaczków - ich najukochańszą panią, która wszystko wie, zawsze potrafi pomóc, zaradzić, znajdzie lekarstwo na każdy ból. Czasem rodzice przychodzą i relacjonują, jak ich dziecko z namaszczeniem i przekonaniem o czymś opowiada i przekonuje, że to wszystko musi być prawda, bo przecież tak pani mówiła. Z jednej strony czuję taką wielką satysfakcję, ale z drugiej mam świadomość ciężaru, jaki na mnie spada. Bo skoro dziecko tak bez zastrzeżeń wierzy, że pani zawsze ma rację to wiedza, którą przekazuję musi być rzetelna. Ale ja to lubię i kocham pracę "przedszkolanki". wyślij odpowiedź Autor: luk 10:24 Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Maksymalnie zakompleksiona "nauczycielka" przedszkolna. Widać od razu, że wymęczony tytuł mgr był szczytem osiągnięć wbrew wrodzonej zdolności i inteligencji tej pani. Brońmy naszych dzieci od takich mianowanych "nauczycieli"!!! wyślij odpowiedź Autor: ha, ha, ha 20:07 luk UCHROŃ NAS BOŻE SIĘ OD TAKICH GŁUPICH PRYMITYWNYCH RODZICÓW, ZAPEWNE NIE POSIADAJACYCH ŻADNEGO Podpis luk to zapewne skrót od luk , braków w wiedzy i wykształceniu. wyślij odpowiedź Autor: anna kowalska 22:28 przedszkolanka, co w tym złego mam bardzo podobne zdanie do tomcug, nie uwłacza mi to określenie, lubię swój zawód i swoją pracę, pomimo kilku innych fakultetów, wróciłam do przedszkola, z tytułem doktora jestem przedszkolanką i jestem z tego dumna wyślij odpowiedź Autor: mama 21:17 Odp:przedszkolanka, co w tym złego Miło przeczytać wpis normalnego nauczyciela. wyślij odpowiedź Autor: jedna z wielu przedszkolanek 18:05 wstyd mi trochę... ...za koleżankę po fachu,ale tłumaczę sobie, że w każdym zawodzie znajdzie się jakiś człek z niską samooceną szukający dziury w całym. Znajomości języka ojczystego nie będą komentować. Na szczęście każdy odpowiada za siebie...chyba, że akurat jest przedszkolanką, to dodatkowo za około 25 brzdąców;) Pozdrawiam wszystkie przedszkolanki:) wyślij odpowiedź Autor: ,,pani derektor"-jak mówią dzieci... 22:24 ale wstyd !!! ...rzeczywiście ten ,,wątek przedszkolanki" już się powtórzył na tym wypowiedziałam tu z ciekawości,co nowego na tym sklonowanym wątku,a tu taki wstyd ! a potem dziwimy się ,dlaczego tak spada autorytet tego zawodu-jakże Rodzice oraz Pani Weterynarz( nie Weteryniiiiarz)bardzo miła i sympatyczna-zaręczam,że w każdej grupie zawodowej są różni nieudacznicy,czarne owce,frustraci,zakompleksione panienki,aktorzy odgrywający narzucone im role...Ta Jaśnie Pani Eminencja Nauczycielka ,która nie lubi potocznej nazwy swojego zawodu -to własnie taka jak ktoś tu słusznie zauważył-odosobniona w swych jestem dyrektorem przedszkola( od 30 lat).Pracuję także z im gile,tyłki,dokarmiam,wiążę sznurowadła,przytulam pocieszam,turlam po dywanie,cierpliwie pokazuję ten świat, zanim dziecko stanie się jestem PRZED-SZKOLANKĄ. I jestem z tego się do mnie kleją,zarażają swoimi paskudztwami,a ja się wciąż wzruszam,gdy śpiewają,tańczą,mówią dzień dobry na jest mi wstyd za takie nauczycielki jak wyżej ! wyślij odpowiedź Autor: Pedagog i mama PRZEDSZKOLAKA 10:06 Odp:"przedszkolanka" Proszę mi napisać gdzie Pani NAUCZYCIEL WYCHOWANIA PRZEDSZKOLNEGO pracuje, ponieważ po pierwsze na pewno nie powierzę Pani NAUCZYCIELCE WYCHOWANIA PRZEDSZKOLNEGO dziecka pod opiekę, a po drugie nie chciałabym składać tam podania do pracy by musieć pracować z taka osobą jak Pani NAUCZYCIEL WYCHOWANIA PRZEDSZKOLNEGO. Nic Pani nie wnosi tylko się unosi i do tego obraża wszystkich dookoła. wyślij odpowiedź Autor: zwiedzający 23:29 Wartość "Ważnym jest być miło, ale ważniejsze jest być miłym" wyślij odpowiedź Autor: Mama 01:28 wykształcenie Może porozmawiajmy o wykształceniu. Co to jest wykształcenie. Czy to jest dokument na podstawie którego można podjąć pracę? Czy wiedza zdobyta uczeniem się, wykorzystywana w życiu i w pracy, dzięki której można lepiej żyć, godniej to znaczy umieć rozumieć ludzi, problemy, umieć rozmawiać na poziomie asertywnym "Ja jestem w porządku i oni są w porządku". Jeżeli wykształcenie to tylko dokument, którym się można szczycić, to nawet jeżeli będziemy mieli tych dokumentów kilka lub kilkanaście, nie świadczy to o naszej inteligencji tylko o wytrwałości i uporze. Moim zdaniem wykształcenie jest widoczne na zewnątrz. Można je poznać po sposobie porozumiewania się z ludźmi, po szacunku jakim darzymy innych, po uśmiechu do innych ludzi, bo znamy swoją wartość i doceniamy wartość innych. Każdy ma swoje wady, ale ma także zalety. Jest cała gama różnorodnych charakterów. Pedagog wie o tym. Wykształcony pedagog umie rozmawiać z ludźmi. Zna pojęcie asertywność, kieruje się wiedzą i zdobytym doświadczeniem. Rozpoznaje swoje emocje i emocje innych, umie je łagodzić. Czyta książki nadal, ponieważ wiedza jest jak pamięć ulotna i należy ją odświeżać. Wiedza pedagogiczna się rozwija, i tak jak lekarze muszą być na bieżąco z nowościami, tak pedagodzy jeśli nie korzystają z wiedzy zdobytej poprzez naukę nie umieją rozmawiać na równym poziomie z innymi. Lekarz który nie umie wykorzystać swojej wiedzy i szkodzi innym, jest niewykształcony pomimo że ma dokument uprawniający do podjęcia pracy. "Za" dokumentem musi iść wiedza i umiejętności, wtedy możemy powiedzieć że jesteśmy wykształceni. Takiego wykształcenia życzę sobie i innym, abyśmy mogli żyć przyjemnie i bezpiecznie. wyślij odpowiedź Autor: Mariola 15:49 nie ma takiego zawodu jak PRZEDSZKOLANKA nie ma takiego zawodu jak PRZEDSZKOLANKA! niektórzy rodzice niestety nie mają bladego pojęcia ,,,ze jesteśmy pełno prawnymi wykształconymi NAUCZYCIELKAMI! niestety:( wyślij odpowiedź Autor: wolnicak anna 21:02 Odp:nie ma takiego zawodu jak PRZEDSZKOLANKA proponuje MGR czyli w wolnym tłumaczeniu (mozesz gówno robic ) i niezle zyc , od tyłu żebyś nie wiem ile robił gówno masz .teraz pracujesz w przedszkolu potem juz możesz nie pracowac z takim podejsciem wyślij odpowiedź Autor: Przedszkolanka 20:08 Odp:"przedszkolanka" ŻENADA wykłócać się o to wyślij odpowiedź Autor: Przedszkolanka 20:13 Odp:"przedszkolanka" Co z tego że jesteśmy nauczycielami. Próbujecie się dowartościować tym, że nimi jesteście???? Żałosne wykłócać się o terminologię. Ja wiem kim jestem!! wyślij odpowiedź Autor: qqqqqqqq 20:20 Odp:Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Proszę sprawdzić w słowniku języka polskiego co znaczy przedszkolanka! PRZEDSZKOLANKA=wychowawca przedszkola, nauczyciel przedszkola a nie odwrotnie! W sumie jak ktoś kłóci się o takie słówka ma obniżony poziom samooceny! Mam propozycję dla wszystkich zwracajmy się do "przedszkolanek" jako Szanowana,Najlepsza, Najmilsza, Najmądrzejsza ... itp. nauczyciel!!!! HaHaHaHa Wtedy będą dowartościowane ( oczywiście wzrok nisko i skłon japoński) wyślij odpowiedź Autor: nnnnnnnnnnnnnnn 19:47 Odp:Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! No ja jak podpisywałam umowę to nie było mowy o przedszkolance tylko nauczyciel wychowania ta ironię prosze zachowac dla siebie. Wiele rodziców wchodzi do przedszkola jak do obory czekajac chyba na nasze powitania i ukłony zapominajac o tym,ze to osoba wchodząca mówi dzień i brak kultury po potegi entej wyślij odpowiedź Autor: Iwona 20:47 Odp:Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Z tego, co tu czytam to stwierdzam ze to nie nauczycielki maja problem tylko rodzice, którzy za wszelka cenę nauczycielkom wychowania przedszkolnego chcą uświadomić, ze nie sa nauczycielkami i nie zasługują na to miano. Tylko nie wiem, dlaczego i nie rozumiem nienawiści do nauczycielek wychowania przedszkolnego. Jestem nauczycielka wychowania przedszkolnego, mam do tego odpowiednie kompetencje i wykształcenie. Słowo "Przedszkolanka" jest nazwa potoczną tak jak niektórzy nie mówią ekspedientka tylko "sklepowa", nie lekarz weterynarii tylko "weterynarz" nie lekarz farmacji tylko "aptekarz" i wiele innych zawodów. Jedni mówią tak inni tak, ale nie zauważyłam takiej walki, jaka toczy sie o nauczyciela wychowania przedszkolnego. Ludzie za wszelka cenę chcą nam udowodnić ze nie jesteśmy nauczycielkami. To niby, kim jestesmy?Przedszkolanka, co niby znaczy to słowo? Zawodu takiego nie ma, więc, w czym tkwi problem. Jest nauczyciel przedszkolny, szkolny, akademicki. Praca na każdym szczeblu jest ważna. Ale pogarda kierowana jest wyłącznie w stosunku do nauczycieli wychowania przedszkolnego. Oddajecie dzieci do przedszkola a ludzi, którzy opiekują się sie waszymi dziećmi nienawidzicie i wyśmiewacie(chociażby drwina pani wyżej) Chyba nigdy tego nie zrozumiem. Jedna podpisuje się przedszkolanka inna nauczycielka i tak dobrze i tak dobrze, więc czemu na siłę udowadniacie nam, ze nie jesteśmy nauczycielami pomimo ze nimi jesteśmy. Nauczyciel przedszkola to osoba wykształcona i to bardzo ciągle się dokształcająca, to osoba wrażliwa, posiadająca wiele umiejętności plastycznych, tanecznych, ale dla was to za mało. O co wiec wam chodzi? wyślij odpowiedź Autor: mer 23:09 pozdrawiam Nauczycieli i przedszkolanki przedszkolanki to opiekunki, nie nauczycielki Rodzic i Nauczycielka wyślij odpowiedź Autor: nauczyciel wychowania przedszkolnego 08:49 odp:pozdrawiam Nauczycieli i przedszkolanki Co za bzdurny wpis."Nauczycielka"a nie wie,ze nie ma przedszkolanek tylko nauczyciel wychowania przedszkolnego tak jak np nauczyciel nauczania poczatkowego .Te niby " przedszkolanki" według jasnie "pani nauczycielki" sa lepiej wykształcone niz nie jeden nauczyciel w szkole;' . A tak jeszcze do wiadomosci opiekunki sa w cóż jak kończyło się jakąs szkolinę prywatna to co można jest placówka wychowawczo- dydaktyczna, czyli uczy i wychowuje a żłobek jest placówka wąłśnie opiekuńczą. Zrozumiaął "pani nauczycielka" wyślij odpowiedź Autor: pomoc nauczyciela / równiez po pedagogice/ 20:44 Moje zdanie Namnożyło się tych pan po pedagogice jak mrowia....noszą głowy zbyt wysoko, wymagania posiadają bardzo wygórowane...pisać można dużo....Dochodzę do takiego wniosku: studia pedagogiczne są w miarę proste-łatwe. wyślij odpowiedź Autor: Może kiedyś będziemy lepsi. 19:23 Jak mówić żeby dziecko słuchało? Obraża pani samą siebie? Jak Pani byłaby nauczycielem to by Pani głowy wysoko nie nosiła?. Punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Chociaż też jestem zdania, że nauczyciele w wychowaniu przedszkolnym siedzą na laurach. Nie wkładają wysiłku aby się rozwijać (chociaż uczęszczają na kursy), a uczymy i rozwijamy się do końca życia (permanentna nauka i rozwój) Wydaje im się, że to małe dzieci i można je traktować jak się komu podoba. Nie widzą swojego wpływu, bo nie wiedzą że można też inaczej. Pozwalają też innym na nieprzyjemne traktowanie dzieci tylko dlatego , ze łatwiej jest im wtedy utrzymać spokój. Zamiast rozmawiać i motywować dzieci wymagają i karzą. Wymagania i kara, a gdzie rozmowa i zrozumienie?. Ja wiem, że jest to o wiele trudniejsze ale tylko na początku, później kiedy przyzwyczai się do rozmowy z małym dzieckiem to już idzie jak z płatka. Trochę żartu, rozmowy, pochwalenia pocieszenia. To nasze społeczeństwo z którym będziemy się spotykać co dzień w starszym już wieku. Jak nauczymy ich cierpliwości to będą ją mieli dla innych. wyślij odpowiedź Autor: ............................... 20:42 Jak mówić żeby dziecko słuchało? Co za agresywny typ?Mówisz o swojej tępocie osobniku? wyślij odpowiedź Autor: NAUCZYCIELKA NA URLOPIE 11:51 WAKACJE Dzisiaj był mój ostani dzien w sie z dziećmi rodzicami i zacznę odpoczywać a wy złosliwe mamuchny dalej plujcie jadem, obwianiajcie nauczycieli za wszystko, co sie da. Mamy to w MOIM PRZEDSZKOLU NIE MA TAKICH ZŁOSLIWYCH BA. wyślij odpowiedź Autor: Basia 21:59 Brawo! Bardzo "ciekawy" wątek! Brawo dla autorki i coniektórych po drodze. Nikt ci nie da szacunku, który powinnaś dostać od własnych rodziców. wyślij odpowiedź Autor: MGsolutions 15:02 Nauczyciel Przedszkola/Żłobka; Pomoc Nauczyciel Przedszkola/Żłobka w Niemczech Czy znacie może osoby chętne do podjęcia pracy jako Nauczyciel Przedszkola/ żłobka lub Pomoc Nauczyciel Przedszkola/Żłobka, zaznaczam, że jest to praca w Niemczech. wyślij odpowiedź Autor: BABCIA 20:22 Odp:Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! NAUCZYCIEL W SZKOLE UCZY A OCENA JEGO TO WIEDZA UCZNIA A WY PANIE JESTEŚCIE PRZEDSZKOLANKAMI A RACZEJ BYŁABYM ZA SŁOWEM CIOCIE TAK WYKSZTAŁCONE PANIE POWINNY PRZEDEWSZYSTKIM MYŚLEĆ O SAMOPOCZUCI TAKIEGO 3, 4 LOTKA POWINNO CZUĆ SIE BEZPIECZNIE wyślij odpowiedź Autor: Olga 23:28 Odp: Nauczyciel Przedszkola/Żłobka; Pomoc Nauczyciel Przedszkola/Żłobka w Niemczech A dokładniej:w której części Niemiec i jakie uprawnienia trzeba mieć,no i WIEK -jaki maksymalnie ? wyślij odpowiedź Autor: aguś 20:55 Odp:Odp:"przedszkolanka" Zgadzam się. Ja wprawdzie z wykształcenia jestem teologiem. Praktycznie nie spotkałam się z określeniem mnie w przedszkolu mianem nauczyciela. Przeważnie pani od religii czy czasem pani katechetka. A przecież też mogłabym się zbuntować, że ze mnie żadna pani od czegoś tam tylko pani NAUCZYCIEL. Nie jest ważne to jak się kogoś nazywa tylko czy podchodzi się z szacunkiem do pracy, którą wykonuje. wyślij odpowiedź Autor: hanka 09:06 Odp:Jak mówić żeby dziecko słuchało? Zgadzam się w cierpliwosc,tłmaczenie,a nie rodzi najłatwiej jest szarpac dziecko i sadzac przy stolik karnym. wyślij odpowiedź Autor: dekolt 07:48 Odp:Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! dziewczynka którą chodzi do przedszkola to przedszkolak nie przedszkolanka ...groza wieje nieznajomość funkcjonowania języka i kompleksy dotyczące nauczycieli z 10cio letnim stażem pracy ... może nie wymieniaj już swoich osiągnięć związanych z wykształceniem bo to kompromitacja wyślij odpowiedź Autor: MK 09:34 Odp:"przedszkolanka" Moja córka chodziła do małego żłobka, w którym Panie prosiły żeby nazywać je ciociami. Dla mnie to bardzo fajny pomysł, bo pozwala łatwiej się dzieciakom przyzwyczaić do cioci, a nie obcej Pani. Naturalnym dla mnie również było, że w przedszkolu jest Pani przedszkolanka, a w szkole nauczycielka. I nie chodzi o umniejszanie niczyjej pracy. Tylko człowiek z kompleksami przywiązuje taką wagę do nazwy swojego stanowiska. Dla mnie najważniejsze jest jakim człowiekiem jest ta osoba, której powierzam córkę na kilka godzin dziennie. W mojej ocenie nazywanie się nauczycielem powoduje barierę i dystans. Pani nauczycielka dyscyplinuje i naucza, a nie bawi się i uczy przez zabawę. W przedszkolu są dzieci 2-5 lat, to są jeszcze dzieci. One chcą się bawić. Jak słyszę "baza programowa" w przedszkolu to mnie krew zalewa. Ludzie!!! To są dzieci. Jeżeli chcecie się realizować jako nauczyciele to idźcie uczyć do szkoły. Nie przelewajcie swoich ambicji, czy kompleksów na dzieciaki. Żłobek, przedszkole, czy szkoła to ma być frajda i przygoda, a nie powaga i majestat NAUCZYCIELA. Trochę luzu!!!! wyślij odpowiedź Autor: szkolna 12:46 Odp:Odp:"przedszkolanka" Proponuję przedszkolankom mówić per pani profesor. wyślij odpowiedź Autor: Magdalena 22:04 Odp:Odp:Odp:litości ! Witam. Pracuje pani w przedszkolu ?? Poszukuję nauczycielki wychowania przedszkolnego do przeprowadzenia wywiadu dotyczącego "Adaptacji dzieci 3-letnich do warunków przedszkola". Wywiad będzie przeprowadzany do pracy magisterskiej. Bardzo prosiłabym o kontakt ze mną na e-mail: mkkm27@ Pozdrawiam wyślij odpowiedź Autor: Potoczna 18:37 Odp:"przedszkolanka" To święte oburzenie świadczy o wielkich kompleksach. Skoro tak to pani przeszkadza to trzeba bylo studiować co innego;) wyślij odpowiedź Autor: Jakaś tam Polka 18:54 Kompleksy!!! Jak widać po dyskusji większość pań przedszkolanek ma wielkie kompleksy. No zdarzyło się parę na poziomie ale to wszystko. Język rynsztokowy, zero ogłady, pieniactwo, chęć podniesienia swojej wartości poprzez akcentowanie wykształcenia (swoją drogą jak je zdobyły z takim poziomem) Słowem masakra. Jak to dobrze, ze moje dzieci miały normalne przedszkolanki w latach 80- tych. i założę się, ze nie miały studiów wyższych. Jak widać studia wcale nie podnoszą poziomu! wyślij odpowiedź Autor: gość 17:08 Bez przesady Używam określenia "przedszkolanka" nie dlatego żeby kogoś obrazić,dać wyraz lekceważeniu itp. tylko na takiej samej zasadzie jak o nauczycielu wychowania fizycznego mówię "wuefista". Zwyczajny skrót. wyślij odpowiedź Autor: Aneta 18:36 Odp:Kompleksy!!! Zgadzam sie! wyślij odpowiedź Autor: Ka 14:44 Komuś puściły nerwy Pojawił się artykuł, który opisuje dokładnie co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Widać, nie każdy przymyka oko na nieprawości panujące w hermetycznej grupie zawodowej. Nie dziwi mnie ten artykuł wcale. Te panie, głównie pilnujące odpowiednich tytułów, podkreślające swoje wykształcenie, chyba naprawdę mają w głębokim poważaniu nasze dzieci. Słownik PWN wyjaśnia kim jest przedszkolanka-"wychowawczyni w przedszkolu", więc nie rozumiem tych kompleksów. Czy to od nazewnictwa,zależy sposób traktowania naszych dzieci? Jeśli tak, to jestem gotowa za każdym razem zwracać się do wychowawczyni: "Szanowna Pani Magister Nauczania Przedszkolnego". Tu link do artykułu: wyślij odpowiedź Autor: Barbara 11:56 A czy to ważne czy nauczyciel czy przedszkolanka? Bardzo ciekawy artykuł na ten temat jest tutaj: Komu nazwa przeszkadza? Nie przesadzamy? wyślij odpowiedź Autor: Agnieszka 09:39 Odp:Komuś puściły nerwy Dziecko chodzące do przedszkola, czy to chłopiec czy dziewczynka to przedszkolak. Natomiast opiekująca się nimi osoba to przedszkolanka. Jak się lubi swoją pracę to i nazewnictwo nie ma znaczenia. Mnie się tak wydaje i na pewno nie zmieni nikt i nic tego nazewnictwa. Sama mam koleżanki przedszkolanki i same tak o sobie mówią, ale One kochają dzieciaki. wyślij odpowiedź Autor: mama 10:36 śmiech Tak, dziewczynka uczęszczająca do przedszkola to przedszkolanka, a dzieci przystępujące do pierwszej komunii to komuniści;-) wyślij odpowiedź Autor: farmaceutka 22:16 Odp:Odp:Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Lekarz farmacji? Nieźle...Farmaceuta jak już, a przedszkolanka to zawód, poszukajcie spisu zawodów i znajdziecie. Tak samo nie mówi się lekarz chirurgii a chirurg, onkolog, pediatra itd. Co to za głupoty. wyślij odpowiedź Autor: Adrian 17:54 Nomenklatura Jednak proszę zauważyć ,że lekarza nie nazywa się "szpitalnikiem", osoby pracującej w biurze "biurową" a ekspedientki "sklepową"-chyba ,ze w jakiejś zapadłej iż pracują w szkole nie określa się mianem "szkolnianek"Co więcej nauczycieli w szkole średniej nazywa się profesorami,co ich w jakimś stopniu ,ze określenie "przedszkolanka",jest nieco anachroniczne,kojarzy mi się z "ochroniarką" wyślij odpowiedź Autor: Monika Stolzman 15:24 Odp:Nauczyciel przedszkola = przedszkolanka. ZGROZA !!! Szanowna Pani, to wszystko zależy od tego czy lubi Pani swoją pracę. Jeśli nie lubi Pani pracy w przedszkolu to nawet jak będzie się Panią nazywać Panią profesor pedagogiki przedszkolnej i tak Pani nadal nie będzie usatysfakcjonowana . Na lekarza też mówi się lekarka . Na prawnika - kobietę - prawniczka . To na prawdę nie ma znaczenia . To tylko poziom werbalny . Z pozdrowieniami Monika wyślij odpowiedź Autor: Magda 14:52 Odp:hmmm A nauczyciele pracujacy w szkole to szkolanki:)) wyślij odpowiedź Autor: Anna 16:56 Odp:Odp:hmmm Nauczyciel to nauczyciel. Osoba opiekująca się dziećmi w przedszkolu to przedszkolanka. To zawód jak każdy inny. Przecież nawet jak mówią coś w tv to nie mówią nauczycielka przedszkola a przedszkolanka. Nie rozumiem dlaczego nie pasuje niektórym z Was nazwa Waszego zawodu. Same sobie zawód wybieramy. wyślij odpowiedź góra powrót
przedszkolanka to nie nauczyciel